Maj wciąż trwa!
To z pewnością radosna nowina. Wystarczy popatrzeć na przyrodę. Wybuch życia nabrał kształtów dwudziestolatki. Jedno co smuci to mdlejące z przejrzenia kwiaty bzu. Ten symbol wiosny zaczyna straszyć kikutami dojrzałości.
Człowiek w istocie podobny jest do krzewu bzu. Ma korzeń, łodygę, liście i w końcu przepiękne kwiaty.
Kwiat piękny i powalający zapachem to jego ciało. Ciało, które jak kwiat bzu piękne jest przez chwilę. Warto się tą chwilą zachwycić. I chwila mija.
Liście bzu, choć rzadko zauważane - przytłoczone wspaniałością kwiatów, też są piękne. Gładkie, kształtne. Są jak psyche. Nasza osobowość i charakter, jak liście bzu, są piękne i ich piękno widać dłużej niż piękno kwiatów. I one jednak z nadejściem jesieni opadają.
Na łodygę a tym bardziej korzeń najmniej się patrzy, nie mówiąc o zachwycie. Gdy jednak nadejdzie zima, śmierć, tylko one pozostają i od nich jedynie zależy czy wiosną zachwycą nas liśćmi i kwiatami.
Korzeń jest jak dusza. To ona pozwoli nam zakwitnąć, gdy minie zima, śmierć.
Ostatnie wyniki badania opinii publicznej informują, iż sześciomiesięczne rządy ekipy Donalda Tuska skutkują niemal 50% poparciem. W pierwszym odruchu, człowiek uczciwy powinien staną do kolejki z gratulacjami - mamy w końcu dobry, skuteczny rząd.
Tak uczyniłbym z pewnością, gdyby nie kilka wątpliwości. Skąd bierze się takie poparcie? “Rząd zapowiedzi” - tak nazwałbym obecnie rządzących. Cięgle słychać, czego nie uczynią (ostatnią zapowiedzią jest plan oddłużenia szpitali). Zazwyczaj jednak nic się nie dzieje. Premier uśmiecha się z miłością, a jego ministrowie objawiają swoje nieudane pomysły. Wystarczy niewielka krytyka społeczna (bo na wielki krzyk żadne media sobie nie pozwolą) i pomysł schodzi z agendy. Rząd rakiem wycofuje się nawet ze swych sztandarowych pomysłów (np. odbiurokratyzowanie, liberalizm).
Rządzący chyba wzięli sobie do serca zasadę przekory Adamieckiego. Postanowili nic nie robić, by nie wywoływać oporu. Widocznie już żyjemy w kraju piękna, mądrości i dobrobytu, w którym lepiej niczego nie zmieniać, by zepsuć.
Poczekam jeszcze z rok lub dwa, i może wówczas pobiegnę z gratulacjami!
P.S. Ciekawe, jak zachowywałyby się media, gdyby Giertych wystąpił z propozycjami obecnej p. minister, a Ziobro ograniczał dostęp do zawodów prawniczych jak Ćwiąkalski.
Od nieco ponad 34 lat oglądam ten świat. Trochę już widziałem! Trochę doświadczyłem! Ciągle jednak tak wiele rzeczy mnie zadziwia!
Czasami zadziwienie światem jest oznaką świeżości. Życie bez zadziwienia jest pozbawione smaku! Dobrze jednak, jeżeli zadziwiamy się pięknem, dobrem, prawdą. Gorzej zdecydowanie, jeżeli nasze emocje skierowane są ku głupocie.
Niby przerośnięci jesteśmy pop-kulturą, postmodernizmem, relatywizmem, rzeczywistością wirtualną, światem medialnym i kilkoma jeszcze śmieciami. A jednak, błądzenie po odmętach nierozsądku powinno budzić negatywne reakcje.
Zastanawia mnie, jakie dalekosiężne konsekwencje będzie miało dla ludzkości porzucenie pytań o piękno, dobro i prawdę. Jak dalece jeszcze musimy błądzić, żeby się obudzić? Czy zdążymy się obudzić? Czy zrozumiemy, że tych wartości trzeba szukać, choćby przez całe życie nie znalazłoby się odpowiedzi?
Nie są to słowa osoby zanurzonej w żalu i desperacji. Mój nastrój jest co najmniej dobry, pogoda piękna, dzieci zdrowe. Dzisiaj jednak, jest Święto Ducha Prawdy i Mocy. Jeżeli odrzucimy Jego Prawdę pozbawimy się Jego Mocy.
Od pewnego czasu jesteśmy świadkami nerwowego przeorientowania polskiej lewicy. Z ugrupowania udającego symbol “starych, dobrych czasów” wyłania się nowa hydra. Stare hasła w połączeniu z aferami ludzi lewicy dały dwukrotną porażkę parlamentarną. Lewica stoi na skraju przepaści, a chcąc się stamtąd wyrwać szamocze się spychając jeszcze bardziej ku nieuniknionej klęsce. Można by oczywiście wrócić do praktyk dobrej, przedwojennej lewicy, ale… dzisiejszym rozwiązaniem kryzysu tożsamości ma być anty-katolicyzm. Ostatnie sondaże opinii publicznej wskazują, że dla lewicy nie ma miejsca w parlamencie. Wyborcy chcą podzielić mandaty wyborcze między PO i PiS. Lewica próbuje narzucić nową linię podziału. Chce stać się drugim biegunem walki politycznej spychając wszystkie pozostałe partie po stronie “katolickiej” sama stając się obozem “anty-katolickim”. Owa katolickość jest jedynie symbolem tradycyjnego kształtu społeczeństwa. Lewica ma na swych sztandarach homoseksualistów (ich dążenia do równych praw z tradycyjnym małżeństwem - w tym adopcja dzieci) oraz aborcję (z pomocą Rady Europy chcą przemianować zabijanie dzieci na prawo kobiety do wolności). Obecne zapowiedzi “uczenia się od Hiszpanów, jak walczyć z zapędami biskupów” i “tworzenia lewicowego raportu nt. nadużyć księży” zapowiada otwartą wojnę z Kościołem - stawką są głosy w wyborach.
Czy Polska potrzebuje lewicy? Z pewnością tak! Lewicy, która walczy o prawa wykluczonych i słabych! Lewicy, której od kilkudziesięciu lat już nie ma! Lewicy, która mogłaby wrócić do swych początków! Ten kierunek, to gwóźdź do trumny polskiej lewicy!
Prezydent Lech Kaczyński, po spotkaniu z premierem Donaldem Tuskiem, oświadczył, iż zgadza się na ratyfikację Traktatu Lizbońskiego w wersji rządowej bez jakichkolwiek dodatkowych zabezpieczeń.
W sumie, owe zabezpieczenia nie miałyby w zasadzie żadnego znaczenia - były jedynie symbolem niepełnej zgody na zapisy traktatu. Zresztą symbolem udawanej niezgody.
Czy elektorat PiS-u poczuł satysfakcję z takiej formy oporu? Jeśli tak, to zaiste zacznę się wstydzić, że do niego należałem. Mam nadzieję, iż większość z nas, niegdysiejszych zwolenników tej partii, zauważyła farsę i fałsz tego spektaklu politycznego. Nikt nie mówił o najtrudniejszych kwestiach - deprecjacji siły oddziaływania Polski w Parlamencie Europejskim oraz osłabienia suwerenności naszego kraju w zakresie polityki zagranicznej. Ślizgano się po powierzchni tematów natury moralno-obyczajowej.
PiS odegrał rolę: “chciałabym, ale sie boję”. Żenujące!
Kilka słów na temat nauczycieli. Nie chciałem narzekać, ale odbyłem dzisiaj rozmowę z pewnym dyrektorem szkoły - rozmowę, która uświadomiła mi, jak pauperyzacja ekonomiczna nauczycieli wpłynęła na spostrzeganie osób wykonujących ten zawód.
Jestem nauczycielem przedmiotów ekonomicznych, prawnych i logistycznych. Na rynku edukacyjnym bardzo brakuje nauczycieli logistyki. W zasadzie, prawie każda szkoła ma z tym problemy, bo wykształcony logistyk w szkole nie będzie pracować - w przedsiębiorstwie otrzymuje n-krotność uposażenia nauczycielskiego.
Dzisiaj zadzwonił do mnie dyrektor jednej ze szkół kształcących w kierunku logistyczno-spedycyjnym. W rozmowie stwierdził, że zdaje sobie sprawę z niewysokich stawek, ale bardzo mu zależy bym poprowadził zajęcia … dlaczego? … bo jak ja się nie zgodzę, to będzie musiał poprosić “fachowca” i mu zapłacić sowicie. To nic, iż mam bogate doświadczenie zawodowe - byłem pracownikiem Akademii Ekonomicznej w Poznaniu i konsultantem w firmach doradczych - jestem “nauczycielem”, więc nie trzeba mi płacić normalnie.
Ze względu na dziwne przepisy oświatowe, pracując 11 rok w edukacji mam wynagrodzenie 950 zł. netto za etat. Czy mam się dziwić temu dyrektorowi? Skoro pracuję w szkolnictwie, to pewnie jestem kiepskim fachowcem!
W szkole, w której uczę pracuje około 80 nauczycieli - z tego ponad 75% stanowią kobiety. Przyczyna jest prosta! Nauczanie to praca społeczna i hobby dla kobiet, które chcą mieć wakacje (czas dla własnych dzieci) oraz mężów pracujących za pieniądze.
Rada Europy rozpatrzy wniosek austriackiej lewicy, by przywołać do porządku niektóre kraje europejskie (w tym: Polskę), ażeby przestrzegały praw człowieka, tj. umożliwiły kobietom aborcję na żądanie i za państwowe pieniądze.
Głosowanie odbędzie sie 16 kwietnia.
Do głowy przychodzi mi jedynie następujący fragment z Apokalipsy ( ciekawe, że swój post-synodalny dokument o Europie “Ecclesia in Europa” Jan Paweł II oparł na rozważaniach Apokalipsy).
I ujrzałem Niewiastę siedzącą na Bestii szkarłatnej,
pełnej imion bluźnierczych,
mającej siedem głów i dziesięć rogów.
A Niewiasta była odziana w purpurę i szkarłat,
cała zdobna w złoto, drogi kamień i perły,
miała w swej ręce złoty puchar pełen obrzydliwości
i brudów swego nierządu.
A na jej czole wypisane imię - tajemnica:
“Wielki Babilon.
Macierz nierządnic i obrzydliwości ziemi”.
Dzisiejszy “Dziennik” opisuje przypadek państwa Johnsów, którym brytyjski urząd odmówił prawa do adopcji ze względu na poglądy. Owo małżeństwo wychowało już 4 swoich dzieci oraz 18 sierot (sic!). Nie mozna im chyba odmówić doświadczenia i dobrej woli. Można by się domyślać, jakie to patologiczne poglądy mogłyby być podstawą do takich decyzji - pedofilia, dzieciożerstwo :), sadyzm, itp..
Nic z tego! Jedyną niedyspozycją tego małżeństwa była decyzja, iż nie chcą przekazywać swoim dzieciom poglądu jakoby homoseksualizm był dobry. Są zielonoświątkowcami i ich poglądy oparte są na Biblii, która głosi inaczej. W rozmowie z urzędnikami dalecy byli od oskarżania czy potępiania. Nie chcieli jedynie przekazywać innym poglądów, których nie podzielają.
Zanosi się na to, iż jedynie wspomnienie Ewangelii stanie się wykroczeniem a używanie słowa “grzech” równoznaczne będzie dyskryminacji. Tylko o czym ksiądz będzie mógł powiedzieć w homilii?
P.S. Informacji nie sprawdziłem osobiście, ale jeśli wierzyć autorowi wspomnianego artykułu, trybunał w Strasburgu zdecydował, iż odmówienie parze homoseksualnej prawa do adopcji jest przejawem dyskryminacji. Jeśli to nieprawda, prosze mnie uszczypnąć, bo chciałbym się szybko obudzić!
Jakiś czas temu zastanawiałem się, czy jestem konserwatystą. Trudno było mi określić jednoznacznie swoje poglądy.
Poniższy opis burke’owskiego konserwatyzmu jest mi bardzo bliski. Jedyny postulat, z którym się nie zgadzam dotyczy dostępności broni palnej.
” Doktryna polityczna stworzona przez brytyjskiego polityka Edmunda Burke`a, który pod wpływem wydarzeń Wielkiej Rewolucji Francuskiej zaczął krytycznie podchodzić do - jego zdaniem - oderwanych od rzeczywistości i nazbyt optymistycznych postulatów oświeceniowego liberalizmu.
Zapoczątkowany przez Burke`a nurt myśli tradycjonalistycznej odrzucał rewolucję jako metodę dokonywania zmian. Dla konserwatystów najważniejsze jest by stosunki społeczne, a także kształt ustrojowy państwa wynikały z tradycji poddanej powolnym zmianom ewolucyjnym. Wykluczona jest wszelka ingerencja, która miałaby naruszać istniejące od lat zasady jakimi rządzą się wspólnoty (dla konserwatystów najważniejszą wspólnotą jest rodzina).
Burke opowiadał się za wolnym rynkiem jako efektem naturalnej ewolucji sposobów produkcji i wymiany dóbr, choć do pewnych jego aspektów sprzecznych z tradycjami brytyjskimi (np. do handlu ziemią) zgłaszał zastrzeżenia.
Dzisiejsi konserwatyści kontynuujący program Burke`a zbliżają się poglądami do konserwatywnych liberałów, choć są od nich mniej pryncypialni w kwestiach związanych z polityką gospodarczą, a znacznie większy nacisk kładą na sprawy obyczajowe.
Typowe postulaty konserwatystów
- prywatyzacja większości należących do państwa przedsiębiorstw (poza tymi o znaczeniu strategicznym)
- obniżenie i uproszczenie podatków
- likwidacja prawnych ograniczeń dla działalności gospodarczej (zezwoleń, koncesji, etc…) i zmniejszenie ilości urzędników państwowych
- ograniczenie udzielania przez państwo pomocy społecznej (zasiłki dla bezrobotnych, etc…)
- ułatwienie dostępu obywateli do broni palnej
- represyjna polityka karna
- restrykcyjne prawo antyaborcyjne
- ochrona suwerenności państwa
- wspieranie szczególnej pozycji rodziny (poprzez ulgi podatkowe, sprzeciw wobec rejestracji związków osób tej samej płci) “
/ http://mojapolityka.pl/doktryny_polityczne/konserwatyzm.html /
Zachęcam do refleksji!
Sam muszę bliżej poznać założenia tego nurtu.
Rząd premiera Tuska osiągną w końcu bezdyskusyjny i spektakularny sukces - otrzymaliśmy od USA kopię dokumentu Wilsona. Nie możemy być bierni w tej sytuacji. Uważam, iż koniecznie należy przekazać Stanom Zjednoczonym nasz dar przyjaźni - ksero aktu urodzenia Tadeusza Kościuszki.
Nie wiem, czym bardziej zasłużyliśmy na dar ze strony naszych przyjaciół - czy zgodą na tarczę anty-rakietową czy może uznaniem niepodległości Kosowa.
Oszołomiony rozmiarami sukcesu, rozmyślam jedynie jaki byłby godny przybytek dla tej relikwii narodowej.