Papież Benedykt XVI ogłosił właśnie swoją nową encyklikę – naukę o nadziei. Własnie ją czytam. Zachwyca. Polecam!
http://www.vatican.va/holy_father/benedict_xvi/encyclicals/documents/hf_ben-xvi_enc_20071130_spe-salvi_pl.html
Papież Benedykt XVI ogłosił właśnie swoją nową encyklikę – naukę o nadziei. Własnie ją czytam. Zachwyca. Polecam!
http://www.vatican.va/holy_father/benedict_xvi/encyclicals/documents/hf_ben-xvi_enc_20071130_spe-salvi_pl.html
W ostatnich dniach zauważyć było można wyraźną zmianę w polityce zagranicznej polskich władz. Chęć poprawy stosunków z Rosją to dobra tendencja, lecz ocieplenie stosunków powinno następować na partnerskich zasadach. To co możemy obserwować, to tak naprawdę ukłon nie tyle w stronę Moskwy, ale w kierunku Brukseli (a w zasadzie w kierunku Berlina). Pani Fotyga, choć zazwyczaj beznadziejna, dzisiaj wyraziła trafną i straszną zarazem opinię, iż decyzja o odstąpieniu od żądań w odniesieniu do Rosji, jest utratą pozycji lidera państw pozostających w konflikcie interesów z Rosją a także w pewnej mierze ich zdrada. No cóż, w Polskiej historii Konstytucja 3 maja zbiega się w czasie z Targowicą.
Ostatnie dni przyniosły nam nową modę – kompromitowanie partii poprzez wyszukiwanie, kto z jej członków należał do PZPR. Poprzednio niszczono ludzi przez upublicznianie faktu podpisania deklaracji o współpracy ze służbami PRL. W tzw. komunie etykietą było posiadanie rodziny w krajach zachodnich. Ciągle te same historie! Nie chodzi o poglądy czy konkretne działania. Może nikt nie chce rozmawiać o konkretach. Jeśli, jako członek PZPR, dopuszczałeś się z tym powiązanych czynów zbrodniczych, to trzeba cię ukarać. Jeśli łamałeś ludzi, albo szkodziłeś ludziom donoszac o nich w ważnych sprawach, trzeba cię ukarać. Ale tu nikt nie pyta o szlachetność czynów, nikt nie pyta o prawdę czy cnotę. Tu są etykiety. Tak musiało się stać! Taką sytuację przygotowali sobie zarówno politycy opozycyjni jak i członkowie Kościoła – Kościoła, którego kocham i w nim się angażuję. Problem leży w usilnym dążeniu, by zaetykietować tamte czasy jako złe. Tak robili ludzie oświecenia w stosunku do średniowiecza i Kościoła. Nikt nie chciał i nadal nie chce uznać zła i dobra tamtych lat. Nikt nie szuka sprawiedliwości! Dobrze im tak! W końcu komuch to samo zło!
Ostatnie POPiSowe Potyczki o kandydaturę PiSu na przewodniczącego speckomisji przypominają mi bój o stanowisko Marszałka Sejmu w poprzedniej kadencji. Poprzednio jedynym, niezastąpionym kandydatem na to zaszczytne stanowisko (drugie co do godności po Prezydencie Rzeczypospolitej) był Bronisław Komorowski. Komorowski albo śmierć – niemal krzyczano. Problem jednak w tym, że była to kandydatura w zasadzie nie do przyjęcia – był on “twarzą walki z PiSem”. Dzisiaj prawa ma się w zasadzie tak samo. Okazuje się, iż drugie, co do wielkości i powagi, ugrupowanie w sejmie ma tylko jednego kandydata na stanowisko w komisji do służb specjalnych. Problem jednak w tym, że … I żyli długo i szczęśliwie! Nie, to jednak bajka z innym zakończeniem.
Ostatnie informacje z Rosji są wstrząsające. Od dawna wiadomo było, że Putin i jego otoczenie nie sprzyjają demokracji w stylu euro-atlantyckim. Nikt jednak nie przypuszczał, że władze Rosji w ewidentny sposób zakwestionują podstawowe prawa człowieka, bo do takich należy przecież prawo do publicznego wyrażania opinii. Jeszcze bardziej przygnębiające było słuchanie wypowiedzi młodych Rosjan z organizacji pro-putinowskich, których język i agresja przypominają stare filmy propagandowe KPZR. Oj, żle się dzieje w państwie “duńskim”!
Inną kwestią jest reakcja, a właściwie jej brak, krajów “zachodnich”. Oburzające!
Za tydzień obędzie się prezentacja drugiej encykliki papieża Benedykta XVI. “Zbawieni nadzieją” ma być hymnem pochwalnym na cześć drugiej cnoty, która obok miłości i wiary powinna wyznaczać drogi chrześcijaninowi. Czekam z niecierpliwością na tekst, który zapewne ukaże sie w okresie Bożego Narodzenia. Myślę, że będzie ona równie pobudzająca umysł i serce, jak “Deus Caritas Est”.
Oczywiście, nadzieja ukierunkowana jest przede wszystkim eschatologicznie. Myślę jednak, że chrzescijańska nadzieja odnosi się tez po części do naszego ziemskiego porządku. Nieco trywializując temat – po dzisiejszym expose premiera Tuska tej nadziei nam trzeba jak chleba – nadziei, że obecny rząd zamierza coś zrobić (oczywiście poza boiskami w każdej gminie). Osobiście mam nadzieję, że Donald Tusk oprzytomnieje i zacznie czytać pisma, które podpisuje. W tym tygodniu własnym podpisem zatwierdził dymisję wiceministra Karskiego, po czym nie będąc chyba świadomym teg, co uczynił, opowiadał dziennikarzom, ze sam nie wie dlaczego jeszcze go nie odwołał i uznał, że jest to znak niechęci do odwetu politycznego. MAm nadzieję, że Tusk nie podpisze aktu wojny i nie stwierdzi później, że żałuje, iż tego nie zrobił.
“Dziś w Zespole Szkół Podstawowo – Gimnazjalnych w Przeciszowie koło Oświęcimia (Małopolskie) z okna drugiego piętra wyskoczyła 12-letnia Sandra – uczennica pierwszej klasy gimnazjum” – informuje Interia. Próba samobójcza się nie udała – na szczęście przeżyła. Z tym szczęściem, to być może ona sama by się nie identyfikowała. W końcu, nie udało się!
Myślę jednak, że w gruncie rzeczy jest szczęśliwa. Zwróciła na siebie uwagę. Może ktoś pomoże jej rozwiązać nastoletnie problemy. Problemy na tyle poważne, by od nich uciekać w tak dramatyczny sposób. Problemy na miarę 12 latki. Naprawdę poważny ciężar. Każdy siłacz znajdzie ciężar, którego nie uniesie, choć może uśmieje się, że słabszy też taki znalazł.
Nie chciałbym jednak roztrząsać jej psychiki. Nie jestem psychoterapeutą. Chcę spytać siebie i was o rzecz zasadniczą: kto zawiódł? Czy rówieśnicy, którzy rozsyłali MMS-ami jej zdjęcia ukazujące pocałunki – czy ich rodzice, którzy nie wpoili im zasad dobrego współżycia społecznego. Wchodząca nieco za wcześnie w dorosłe role dziewczynka – czy społeczeństwo, które pozwala na promowanie w mediach sprzyjających ku temu norm kulturowych. Sandra, która nie potrafi radzić sobie z problemami – czy jej bliscy, którzy jej tego nie nauczyli. Dziecko, które w taki sposób komunikuje swoje nieszczęścia – czy tryb życia, który każe nam gonić i pozbawiać się kontaktu z najbliższymi.
W pracy nauczycielskiej widzę z bliska tragedie wielu młodych ludzi. Widzę skutki rozwodów czy alkoholizmu rodziców, permisywizmu wychowawczego i braku aktywności psycho-fizycznej, itd. Nie chcę i nie potrafię odpowiedzieć na pytania “w sprawie Sandry”. Chcę jedynie byśmy zaczęli traktować takie sytuacje jako porażkę nas jako dorosłych, rodziców, nauczycieli, bliskich i członków społeczeństwa. Takie rzeczy nie zdarzają się ot tak, bo takie jest życie. Zdarzają się, bo my takie życie aranżujemy!
Jak powszechnie wiadomo, ugrupowanie załozone przez pana Marka Jurka “Prawica Rzeczypospolitej” po przegranych tegorocznych wyborach, stała się opozycją pozaparlamentarną. Z naturalnych powodów, działalność tej młodej, bo liczącej zaledwie kilka miesięcy, organizacji stanęła pod znakiem zapytania. W ostatnich dniach Kardynał Walter Kasper zaapelował do katolików, aby czynniej uczestniczyli w życiu politycznym a papież Benedykt XVI pouczał o znaczeniu wytrwałości w dawaniu świadectwa o Chrystusie. Odczytuję tą zbieżność jako signum temporis i przesłanie dla wszystkich członków i sympatyków tej partii.
Mówiąc o konserwatyzmie zazwyczaj jednym tchem wymienia się m.in. przywiązanie do nadprzyrodzoności natury ludzkiej oraz antykomunizm. Czasami zastanawiam się nad moim konserwatyzmem. W mojej ocenie, jestem skrajnie przywiązany do chrześcijaństwa i przeciętnie do antykomunizmu. Miarą życia ewangelicznego jest podążanie drogą prawdy i miłosierdzia. Uznaję wiele niegodziwości systemu komunistycznego. Jestem przekonany o jego niesprawności i sprzeczności z naturą ludzką. Jednak, gdy spotykam się ze skrajnym antykomunizmem, odczuwam dyskomfort. Chciałbym, by głoszono całą prawdę zarówno o okresie powojennym, jak i międzywojennym. Krytykując okres komunizmu, winno sie zarazem pamiętać o okresie przedwojennym. Tylko wtedy, można zrozumieć ludzi, którzy uwierzyli w komunizm. W życiu spotkałem wielu ludzi, którzy doświadczywszy stosunków społecznych w II Rzeczypospolitej ucieszyli się na wieść o ich zakończeniu. Z osobistych opowieści moich bliskich wiem o skrajnej biedzie jednych i rozrzutności drugich. Wiem o całodziennej pracy w zamian za miskę zupy. To nie są opowiadania komunistycznej propagandy. To wspomnienia osób, które nie oszukiwały swoich bliskich. Znam osoby, które należąc do PZPR były osobami wierzącymi do tego stopnia, jaki dzisiaj spotyka się jedynie sporadycznie. Znam członka KC PZPR, który zrezygnował z wszystkich funkcji politycznych i zawodowych, bo nie chciał się wyrzec eksponowania swojej wiary. Nie uważa on jednak tego okresu za samo zło. Schizofrenia światopoglądowa? Z pewnością w pewnej mierze tak, ale może są też inne przyczyny. Niewątpliwie niedoinformowanie było jedną z nich. Kościół potępił ideę komunizmu, lecz nie potępił komunistów. Wiem, jednak, że aby zrozumieć tych ludzi, trzeba mówić prawdę. Wiem, że patrzenie zależy od doświadczeń osobistych i rodzinnych, ale nie można za prawdę przyjmować opowiadań tylko jednej strony. Co było złe a co dobre i kiedy? A co jest teraz? Nie chcę wybielać komunizmu! ?Nie chcę go dzisiaj! Chcę prawdy! Czy jestem jeszcze konserwatystą?
Od kilkunastu lat uczę młodzież. To dobrzy, ale, jak zawsze w tym wieku, zagubieni ludzie. Szukają swojej tożsamości zawieszeni między dzieciństwem i dorosłością. Ich problem polega na tym, że współczesny świat ze swą informacyjną infrastrukturą przybliżył ich nieproporcjonalnie do świata dorosłych. Takie przewartościowanie spowodowało jeszcze większe zamieszanie. Nikt młodzieży nie daje już czasu na dojrzewanie. Żyjąc jak dorośli, jeszcze do tego nie dorośli. Obszarem największego zagubienia jest niewątpliwie sfera seksualności. Przedwczesna inicjacja seksualna jest normą. Opisany przez Eriksona etap miłości przegadanej, romantycznej nie może znaleźć sobie miejsca. Jak jego brak odbije się w psychice tych młodych ludzi? Jakie przyniesie skutki? Zdecydowanie trzeba walczyć przeciwko rozpowszechnianiu erotyki i pornografii w przestrzeni społecznej. Może warto też promować pozytywne wzory i na przykład rozpowszechnić kult błogosławionej Karoliny Kózkówny, której wspomnienie dzisiaj przypada.