“Dziś w Zespole Szkół Podstawowo – Gimnazjalnych w Przeciszowie koło Oświęcimia (Małopolskie) z okna drugiego piętra wyskoczyła 12-letnia Sandra – uczennica pierwszej klasy gimnazjum” – informuje Interia. Próba samobójcza się nie udała – na szczęście przeżyła. Z tym szczęściem, to być może ona sama by się nie identyfikowała. W końcu, nie udało się!
Myślę jednak, że w gruncie rzeczy jest szczęśliwa. Zwróciła na siebie uwagę. Może ktoś pomoże jej rozwiązać nastoletnie problemy. Problemy na tyle poważne, by od nich uciekać w tak dramatyczny sposób. Problemy na miarę 12 latki. Naprawdę poważny ciężar. Każdy siłacz znajdzie ciężar, którego nie uniesie, choć może uśmieje się, że słabszy też taki znalazł.
Nie chciałbym jednak roztrząsać jej psychiki. Nie jestem psychoterapeutą. Chcę spytać siebie i was o rzecz zasadniczą: kto zawiódł? Czy rówieśnicy, którzy rozsyłali MMS-ami jej zdjęcia ukazujące pocałunki – czy ich rodzice, którzy nie wpoili im zasad dobrego współżycia społecznego. Wchodząca nieco za wcześnie w dorosłe role dziewczynka – czy społeczeństwo, które pozwala na promowanie w mediach sprzyjających ku temu norm kulturowych. Sandra, która nie potrafi radzić sobie z problemami – czy jej bliscy, którzy jej tego nie nauczyli. Dziecko, które w taki sposób komunikuje swoje nieszczęścia – czy tryb życia, który każe nam gonić i pozbawiać się kontaktu z najbliższymi.
W pracy nauczycielskiej widzę z bliska tragedie wielu młodych ludzi. Widzę skutki rozwodów czy alkoholizmu rodziców, permisywizmu wychowawczego i braku aktywności psycho-fizycznej, itd. Nie chcę i nie potrafię odpowiedzieć na pytania “w sprawie Sandry”. Chcę jedynie byśmy zaczęli traktować takie sytuacje jako porażkę nas jako dorosłych, rodziców, nauczycieli, bliskich i członków społeczeństwa. Takie rzeczy nie zdarzają się ot tak, bo takie jest życie. Zdarzają się, bo my takie życie aranżujemy!