Jak donoszą zagraniczne media, wierni protestują przeciwko przeniesieniu relikwii św. Pio do nowej bazyliki. “Przeprowadzka” ma być odpowiedzią na ciągły wzrost zainteresowania postacią świętego oraz niewielką przestrzeń starej kaplicy. Grupa czcicieli skonfliktowała się w tej kwestii z opiekunami miejsca (kapucynami) oraz lokalnym biskupem a obecnie stosuje pisma protestacyjne do Watykanu.
Nie chcę wnikać w poboczne wątki, takie jak obiektywizm nowych potrzeb czy liczebność protestującej grupy. Kluczową sprawą jest postawa wierzącego względem hierarchii kościelnej oraz istoty władzy duchowej.
Ksiądz, biskup a nawet papież może się mylić w sprawach organizacyjnych dotyczących Kościoła. Niewykluczone, że i w tej sytuacji tak jest. Prawdą jest również, iż członkowie hierarchii kościelnej czasami ignorują i marginalizują oczekiwania i zamysły osób świeckich. Nie mam pojęcia, jaka jest prawda w tamtej sytuacji i nawet nie staram się tego osądzić.
Poraża mnie jednak pycha niektórych wierzących. Na naszym, polskim podwórku przerabialiśmy te lekcje w Kazimierzu. W natłoku słów o miłosierdziu, zgubiliśmy słowa: posłuszeństwo i pokora. O miłości Boga trzeba mówić w pełnym kontekście życia duchowego jednostki i całego Kościoła. Takie zachowania gorszą słabych, utwierdzają przeciwników i pogrążają samych rebeliantów.
P.S. Najlepszym, w mojej opinii, obrazem istoty życia chrześcijańskiego jest scena z życia św. siostry Faustyny. Owa święta, kierując się szlachetnymi pobudkami, nakładała na siebie coraz to nowe posty. Niektóre z nich ewidentnie szkodziły jej zdrowiu (nie chciała zjeść pomarańczy, wbrew poleceniu lekarskiemu). Chrystus upomniał ją i zabronił takich praktyk, nakazując posłuszeństwo Jego woli wyrażonej przez spowiednika (każdy post musi być poprzedzony pozwoleniem spowiednika). Jezus stwierdził również, że więcej chwały odda Bogu, gdy będzie rozważać mękę Krzyża, aniżeli przez samowolne ograniczenia.
Ta historia ukazuje drogę chrześcijanina – posłuszeństwo woli Boga i zachwycająca miłość do Chrystusa.
Czasami wierni, w dobrej intencji, nie wypełniają Jego woli, ale swoją!
Przypadkowo przeczytałem Twoj wpis odnoszacy się do zalewu w Gostyniu. Jestem zaniepokojopny Twoim optymizmem w tej kwestii.
Dlaczego?
- jakie są badania w tej sprawie? Jakie byłoby oddziaływanie na środowisko?
- skąd przypłynie tu woda? czy nie bedzie po prostu rozległej smrodki?
Inicjatywa i nowe zarządzanie zasobami redionu to coś więcej niż ekscentryczne pomysły kilku szaleńców.
Może warto tę sprawę przemyśleć.
Osobiście pragnę Gostynia prężnego gospodarczo i kulturalnie niż malarycznego i pełnego komarów znad zalewu.
Gostyń może słynąć z czegość innego….
Comment przez Jakub Przybylski — 15 grudzień 2007 @ 9:01 pm |
Do Szanownego Interlokutora,
Wpis o zalewie w istocie dotyka głównie problemu braku przedsiębiorczości. Nie jest rozważaniem na temat zasadności samego pomysłu. Zapewne Twoje pytania są zasadne. Owe zostawiam tym, którzy się na tym znają. Ja mogę co najwyżej wykąpać się w tym zalewie. O środowisku wiem tyle, co o enzymach trawiennych – wiem, ze istnieją. Z drugiej strony, nie wiem skąd u Ciebie tyle pesymizmu!
P.S. Tak, czy inaczej problem rozwojowy w Gostyniu istnieje. Niestety, uważam, że nie jesteśmy równie prężni jak wiele gmin Wielkopolski. Poza tym, nazywanie kogoś szaleńcem, nie należy do kanonu wyważonych opinii.
Comment przez Jerzy Przeniczka — 15 grudzień 2007 @ 10:07 pm |