W Stanach Zjednoczonych pojawił się “nowy” kandydat na prezydenta – przedstawiciel Zielonych, anty-korporacyjny Ralph Nader. Jego szanse są niewielkie. Znaczenie jego kandydatury może być jednak duże. Jako kontestator porządku gospodarczego wszechobecnego w globalnej ekonomii – korporacjonizmu, może odebrać kilka procent głosów Demokratom. Obama i Clinton mogą odczuć to w niedalekiej przyszłości. Życzę McCainowi, by te potencjalne kilka procent przeważyły szalę jego zwycięstwa.
P.S. Podziwiam wytrwałość – to jest już czwarta próba 74 letniego Nadera. Może kiedyś, tak jak wytrwałemu Andrzejowi Gołocie, uda mu sięskok na fotel.