Pauperyzacja oświaty
Kilka słów na temat nauczycieli. Nie chciałem narzekać, ale odbyłem dzisiaj rozmowę z pewnym dyrektorem szkoły - rozmowę, która uświadomiła mi, jak pauperyzacja ekonomiczna nauczycieli wpłynęła na spostrzeganie osób wykonujących ten zawód.
Jestem nauczycielem przedmiotów ekonomicznych, prawnych i logistycznych. Na rynku edukacyjnym bardzo brakuje nauczycieli logistyki. W zasadzie, prawie każda szkoła ma z tym problemy, bo wykształcony logistyk w szkole nie będzie pracować - w przedsiębiorstwie otrzymuje n-krotność uposażenia nauczycielskiego.
Dzisiaj zadzwonił do mnie dyrektor jednej ze szkół kształcących w kierunku logistyczno-spedycyjnym. W rozmowie stwierdził, że zdaje sobie sprawę z niewysokich stawek, ale bardzo mu zależy bym poprowadził zajęcia … dlaczego? … bo jak ja się nie zgodzę, to będzie musiał poprosić “fachowca” i mu zapłacić sowicie. To nic, iż mam bogate doświadczenie zawodowe - byłem pracownikiem Akademii Ekonomicznej w Poznaniu i konsultantem w firmach doradczych - jestem “nauczycielem”, więc nie trzeba mi płacić normalnie.
Ze względu na dziwne przepisy oświatowe, pracując 11 rok w edukacji mam wynagrodzenie 950 zł. netto za etat. Czy mam się dziwić temu dyrektorowi? Skoro pracuję w szkolnictwie, to pewnie jestem kiepskim fachowcem!
W szkole, w której uczę pracuje około 80 nauczycieli - z tego ponad 75% stanowią kobiety. Przyczyna jest prosta! Nauczanie to praca społeczna i hobby dla kobiet, które chcą mieć wakacje (czas dla własnych dzieci) oraz mężów pracujących za pieniądze.