Fronda - za a nawet przeciw
Ostatnie publiczne doświadczenia aborcyjne dotyczące 14-latki spowodowały dyskusję na temat dopuszczalności dokonania aborcji. Ze względu na nieletniość dziewczyny miała ona prawo do zabicia swego dziecka. Zaklasyfikowano to jako gwałt. Sprawca, jak rozumiem, odpowie za gwałt. Problem polega na tym, ze sam jest nieletni i nie wiadomo zatem kto kogo zgwałcił. To żart oczywiście! Ktokolwiek miał do czynienia z gimnazjalistami, wie do czego są zdolni w sferze seksu. A że seks w tym wieku jest zły i nieodpowiedzialny, to chyba oczywiste. Ale nie o tym chciałem pisać …
Minister Zdrowia wskazała owej dziewczynce szpital, w którym mogła usunąć ciążę i rzeczywiście to zrobiła. Osoby związane ze środowiskiem “Frondy” zorganizowały akcję, by przesyłać do biskupa wiadomości z podejrzeniem o pomocnictwo w przestępstwie kanonicznym zagrożonym ekskomuniką. Reakcją było szaleństwo nienawiści mediów niekatolickich. Media katolickie, jak zazwyczaj, nabrały wody w usta. Nikt nie zastanawiał się jaka jest prawda i gdzie jest dobro.
Faktem jest, że przedstawiciele hierarchii kościelnej rzadko wspominają o konsekwencji duchowej aborcji i pomocnictwa w zabijaniu dzieci. Aborcja łączy się dla matki i lekarza automatycznym wyłączeniem z Kościoła czyli ekskomuniką. Jedność z Kościołem można odzyskać jedynie przez spowiedź w specjalnie do tego celu wyznaczonym kościele. Takie są fakty. Faktem jest również, ze akcja frondystów, mimo mej długoletniej sympatii, była trochę nieprzemyślana. Czuło się nieco atmosferę stosów w słusznej sprawie. Myślę, że było to nieumiejętne. Koniecznie trzeba uświadamiać, że Bóg stawia wymagania wobec swoich wyznawców a przynależność do wspólnoty Kościoła “kosztuje”. Trzeba jednak pamiętać, że wojna duchowa z pogaństwem jest straszna i wymaga umiejętności - trzeba prosić Ducha o jej dar dla chwały Boga i zbawienia braci.
Jest jednak myśl godząca “za” i “przeciw” w tej sprawie. Takie zachowanie frondowców może być podyktowane ostrą walką ideologiczną po stronie idei lewicowych. Wiadomo, że w mediach publicznych pewne treści “nie przejdą”. Przykładem może być znany benedyktyński seksuolog, który chcą przedstawić niektóre aspekty antykoncepcji oraz metod naturalnych, spotkał się w kuluarach jedynie z “litanią” zakazów - “nie może pan mówić o …”. Chcąc zwrócić uwagę na znaczenie postępowania w stosunku do komunii Kościoła trzeba być może zaszokować, aby ktokolwiek chciał o tym powiedzieć na forum. Może pobudzi to też hierarchów Kościoła do jasnego określenia stosunku w tej sprawie.