“Za rozpoczęcie II wojny światowej i mordowanie Żydów odpowiadają Polacy. Powinni oni przeprosić za wypędzenia Niemców z Dolnego Śląska, a straty poniesione w wyniku hitlerowskiej agresji do komunistyczna propaganda” - te tezy usłyszał wrocławski poseł PiS Dawid Jackiewicz, podczas nagrywania programu dla szwajcarskiej telewizji publicznej.
Taką informację podała dzisiaj WP.
W zasadzie nie wiem nawet, czy wypada komentować takie zdarzenie. Nie uczyniłbym tego, lecz… w ostatniej “Frondzie” przeczytałem tekst stylizowany na część powieści, w której polski prezydent przeprasza za Holokaust i wypędzenia. Czytając to miałem wątpliwości co do uzasadnienia takich obaw.
Wątpliwości zniknęły, nawet jeżeli taka sytuacja nie była zaplanowana przez redakcję. Jeżeli można, bez odpowiedzialności karnej, w przestrzeni publicznej mówić takie rzeczy, to…
Jeśli MSZ nie ryknie solidnie, to marnie widzę los moich dzieci. Karabin na ramię…
Grzegorz Napieralski został nowym szefem SLD ! Umarł król, niech żyje król !
W jakiej sytuacji jest dzisiejsze SLD? - niewątpliwie w kryzysie! Wybór Napieralskiego, człowieka bez większych lewicowych korzeni zdaje się być najlepszym świadectwem, że ta formacja sama zgubiła korzenie! SLD nie myśli z pewnością jak dawna PPS, przestała już myśleć jak PZPR ! Postulaty społeczne sprowadziły się do reprezentowania mniejszości seksualnych oraz promocji swawoli w zakresie dysponowania ludzkim życiem. W zasadzie problem równości ekonomicznej i społecznej czy alienacji robotników zniknął z perspektywy polskiej lewicy. Twarze lewicy, jak Środa, Senyszyn czy Biedroń, nie rokują dobrze temu ugrupowaniu.
Jaka jest jego przyszłość? Niewątpliwym guru nowego szefa SLD jest Zapatero z jego hiszpańskimi doświadczeniami. Mieliśmy zapowiedzi premiera o “nowej Irlandii”, lewicy może chodzić o “nową Hiszpanię”. Tylko czy Polacy chcą sie stać obyczajowo hiszpańscy - ostatnie kilka lat pozwalają wątpić. Biorąc do tego trendy “prawicowienia” europejskiego elektoratu, hasła przewodnie Napieralskiego mogą zamiast żaglami stać się kotwicą lewicy.
Ostatnie wyniki badania opinii publicznej informują, iż sześciomiesięczne rządy ekipy Donalda Tuska skutkują niemal 50% poparciem. W pierwszym odruchu, człowiek uczciwy powinien staną do kolejki z gratulacjami - mamy w końcu dobry, skuteczny rząd.
Tak uczyniłbym z pewnością, gdyby nie kilka wątpliwości. Skąd bierze się takie poparcie? “Rząd zapowiedzi” - tak nazwałbym obecnie rządzących. Cięgle słychać, czego nie uczynią (ostatnią zapowiedzią jest plan oddłużenia szpitali). Zazwyczaj jednak nic się nie dzieje. Premier uśmiecha się z miłością, a jego ministrowie objawiają swoje nieudane pomysły. Wystarczy niewielka krytyka społeczna (bo na wielki krzyk żadne media sobie nie pozwolą) i pomysł schodzi z agendy. Rząd rakiem wycofuje się nawet ze swych sztandarowych pomysłów (np. odbiurokratyzowanie, liberalizm).
Rządzący chyba wzięli sobie do serca zasadę przekory Adamieckiego. Postanowili nic nie robić, by nie wywoływać oporu. Widocznie już żyjemy w kraju piękna, mądrości i dobrobytu, w którym lepiej niczego nie zmieniać, by zepsuć.
Poczekam jeszcze z rok lub dwa, i może wówczas pobiegnę z gratulacjami!
P.S. Ciekawe, jak zachowywałyby się media, gdyby Giertych wystąpił z propozycjami obecnej p. minister, a Ziobro ograniczał dostęp do zawodów prawniczych jak Ćwiąkalski.
Od pewnego czasu jesteśmy świadkami nerwowego przeorientowania polskiej lewicy. Z ugrupowania udającego symbol “starych, dobrych czasów” wyłania się nowa hydra. Stare hasła w połączeniu z aferami ludzi lewicy dały dwukrotną porażkę parlamentarną. Lewica stoi na skraju przepaści, a chcąc się stamtąd wyrwać szamocze się spychając jeszcze bardziej ku nieuniknionej klęsce. Można by oczywiście wrócić do praktyk dobrej, przedwojennej lewicy, ale… dzisiejszym rozwiązaniem kryzysu tożsamości ma być anty-katolicyzm. Ostatnie sondaże opinii publicznej wskazują, że dla lewicy nie ma miejsca w parlamencie. Wyborcy chcą podzielić mandaty wyborcze między PO i PiS. Lewica próbuje narzucić nową linię podziału. Chce stać się drugim biegunem walki politycznej spychając wszystkie pozostałe partie po stronie “katolickiej” sama stając się obozem “anty-katolickim”. Owa katolickość jest jedynie symbolem tradycyjnego kształtu społeczeństwa. Lewica ma na swych sztandarach homoseksualistów (ich dążenia do równych praw z tradycyjnym małżeństwem - w tym adopcja dzieci) oraz aborcję (z pomocą Rady Europy chcą przemianować zabijanie dzieci na prawo kobiety do wolności). Obecne zapowiedzi “uczenia się od Hiszpanów, jak walczyć z zapędami biskupów” i “tworzenia lewicowego raportu nt. nadużyć księży” zapowiada otwartą wojnę z Kościołem - stawką są głosy w wyborach.
Czy Polska potrzebuje lewicy? Z pewnością tak! Lewicy, która walczy o prawa wykluczonych i słabych! Lewicy, której od kilkudziesięciu lat już nie ma! Lewicy, która mogłaby wrócić do swych początków! Ten kierunek, to gwóźdź do trumny polskiej lewicy!
Prezydent Lech Kaczyński, po spotkaniu z premierem Donaldem Tuskiem, oświadczył, iż zgadza się na ratyfikację Traktatu Lizbońskiego w wersji rządowej bez jakichkolwiek dodatkowych zabezpieczeń.
W sumie, owe zabezpieczenia nie miałyby w zasadzie żadnego znaczenia - były jedynie symbolem niepełnej zgody na zapisy traktatu. Zresztą symbolem udawanej niezgody.
Czy elektorat PiS-u poczuł satysfakcję z takiej formy oporu? Jeśli tak, to zaiste zacznę się wstydzić, że do niego należałem. Mam nadzieję, iż większość z nas, niegdysiejszych zwolenników tej partii, zauważyła farsę i fałsz tego spektaklu politycznego. Nikt nie mówił o najtrudniejszych kwestiach - deprecjacji siły oddziaływania Polski w Parlamencie Europejskim oraz osłabienia suwerenności naszego kraju w zakresie polityki zagranicznej. Ślizgano się po powierzchni tematów natury moralno-obyczajowej.
PiS odegrał rolę: “chciałabym, ale sie boję”. Żenujące!
Kilka słów na temat nauczycieli. Nie chciałem narzekać, ale odbyłem dzisiaj rozmowę z pewnym dyrektorem szkoły - rozmowę, która uświadomiła mi, jak pauperyzacja ekonomiczna nauczycieli wpłynęła na spostrzeganie osób wykonujących ten zawód.
Jestem nauczycielem przedmiotów ekonomicznych, prawnych i logistycznych. Na rynku edukacyjnym bardzo brakuje nauczycieli logistyki. W zasadzie, prawie każda szkoła ma z tym problemy, bo wykształcony logistyk w szkole nie będzie pracować - w przedsiębiorstwie otrzymuje n-krotność uposażenia nauczycielskiego.
Dzisiaj zadzwonił do mnie dyrektor jednej ze szkół kształcących w kierunku logistyczno-spedycyjnym. W rozmowie stwierdził, że zdaje sobie sprawę z niewysokich stawek, ale bardzo mu zależy bym poprowadził zajęcia … dlaczego? … bo jak ja się nie zgodzę, to będzie musiał poprosić “fachowca” i mu zapłacić sowicie. To nic, iż mam bogate doświadczenie zawodowe - byłem pracownikiem Akademii Ekonomicznej w Poznaniu i konsultantem w firmach doradczych - jestem “nauczycielem”, więc nie trzeba mi płacić normalnie.
Ze względu na dziwne przepisy oświatowe, pracując 11 rok w edukacji mam wynagrodzenie 950 zł. netto za etat. Czy mam się dziwić temu dyrektorowi? Skoro pracuję w szkolnictwie, to pewnie jestem kiepskim fachowcem!
W szkole, w której uczę pracuje około 80 nauczycieli - z tego ponad 75% stanowią kobiety. Przyczyna jest prosta! Nauczanie to praca społeczna i hobby dla kobiet, które chcą mieć wakacje (czas dla własnych dzieci) oraz mężów pracujących za pieniądze.
Rząd premiera Tuska osiągną w końcu bezdyskusyjny i spektakularny sukces - otrzymaliśmy od USA kopię dokumentu Wilsona. Nie możemy być bierni w tej sytuacji. Uważam, iż koniecznie należy przekazać Stanom Zjednoczonym nasz dar przyjaźni - ksero aktu urodzenia Tadeusza Kościuszki.
Nie wiem, czym bardziej zasłużyliśmy na dar ze strony naszych przyjaciół - czy zgodą na tarczę anty-rakietową czy może uznaniem niepodległości Kosowa.
Oszołomiony rozmiarami sukcesu, rozmyślam jedynie jaki byłby godny przybytek dla tej relikwii narodowej.
Dzisiejszy incydent w Sejmie RP budzi duże zaniepokojenie. Osoba dzierżąca wysokie stanowisko w strukturze organizacyjnej sejmu postawił swoim zachowaniem tezę, z którą zgodziło się już wiele krajów. Chodzi o to, by nie składać sobie życzeń z okazji świąt Bożego Narodzenia, lecz świąt grudniowych. W tym miesiącu obchodzi się bowiem wiele świąt np. Święto Hanuka. Tu nie chodzi o nomenklaturę świąt; tu chodzi o tożsamość narodu polskiego. Nie chodzi o to, abyśmy nie zauważali świąt żydowskich (ostatnie święto Hanuka zostało w sejmie uczczone); chodzi o to byśmy zatracili własną tradycję a w końcu zgodzili się na internacjonalne rozwiązania “Wielkiej Europy”. Róża Luksemburg zapewne ucieszyła się z tej inicjatywy. Nie możemy pozwolić na takie inicjatywy, tymbardziej, że najprawdopodobniej, że jest to początek całej kampanii urabiania naszych umysłów. Zachęcam do przesyłania protestów w tej sprawie do Marszałka Sejmu p. Bronisława Komorowskiego na adres: listy@sejm.gov.pl
Polskiej szopki odcinek następny - tym razem na spotkanie zgadza się pan… A Polacy dają się wciągać w tę kołomyję. Unoszą sie emocjami. Ten jest agresywny a tamten złośliwy a kolejny źle wychowany. Żeby tylko głośno! Żeby tylko dużo! Żeby tylko nie rozmawiać o meritum sprawowanej władzy. Zegar tyka nieubłaganie. Zobowiązania publiczne i międzynarodowe nie pozwolą na siebie czekać. W makro-polityce poważne zmiany. Fronty interesów wytyczają nową przestrzeń. Ale pan zgodził się na spotkanie!
Polacy, pobudka! Zacznijcie gwizdać! Zmuście rząd do dyskusji publicznej o podatkach, prywatyzacji i innych ważnych sprawach!
W ostatnich dniach zauważyć było można wyraźną zmianę w polityce zagranicznej polskich władz. Chęć poprawy stosunków z Rosją to dobra tendencja, lecz ocieplenie stosunków powinno następować na partnerskich zasadach. To co możemy obserwować, to tak naprawdę ukłon nie tyle w stronę Moskwy, ale w kierunku Brukseli (a w zasadzie w kierunku Berlina). Pani Fotyga, choć zazwyczaj beznadziejna, dzisiaj wyraziła trafną i straszną zarazem opinię, iż decyzja o odstąpieniu od żądań w odniesieniu do Rosji, jest utratą pozycji lidera państw pozostających w konflikcie interesów z Rosją a także w pewnej mierze ich zdrada. No cóż, w Polskiej historii Konstytucja 3 maja zbiega się w czasie z Targowicą.